Gdy ktoś kupił ciągnik rolniczy sprowadzony z Niemiec, Anglii, czy Francji to wkrótce się okazywało, że licznik jest cofnięty, a wady były ukryte, Mówiło się wtedy, że "Niemiec płakał gdy sprzedawał" - chodziło o to, że udawał uczciwego. W tym przypadku jest to ciągnik kupiony przez Polaka od Polaka. Ciągnik ma 10 lat i tylko 2346 godzin na liczniku, czyli 235 godzin średnio na rok. Czy to była prawdziwa okazja, czy może jak od handlarza z Niemiec?