Pułapka po sezonie: Rozsiewacz do soli jako przestroga
Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów niszczycielskiej siły zaniedbań jest przypadek rozsiewacza do soli, który trafił do serwisu po tym, jak po zakończeniu ubiegłego sezonu został po prostu „odstawiony w kąt”. Sól, będąca substancją niezwykle agresywną, w połączeniu z brakiem czyszczenia, doprowadziła do całkowitej degradacji sprzętu.
W maszynie tej doszło do utlenienia aluminiowej obudowy przekładni oraz całkowitego zapieczenia wielowpustu wałka WOM. Elementy te stały się niemożliwe do ruszenia, a w celu demontażu konieczne było użycie szlifierki kątowej do rozcinania części. Ostatecznie, po wycenie prac, okazało się, że bardziej opłacalny dla klienta byłby zakup nowego urządzenia. Każdy sprzęt mający kontakt z nawozami lub solą musi być dokładnie wypłukany, umyty i osuszony – najlepiej na słońcu lub przy użyciu sprężonego powietrza.
Czystość to podstawa: Walka z wilgocią i resztkami roślinnymi
Maszyny takie jak prasowijarki (np. McHale) pracują często w bardzo trudnych warunkach, zbierając ciężki, wilgotny materiał, jakim jest sianokiszonka. Po pracy w maszynie gromadzi się piasek, błoto i resztki roślin, które nawet w suchym garażu zatrzymują wilgoć. Pozostawienie takich zanieczyszczeń powoduje „kiśnięcie” materiału organicznego, co bezpośrednio przyspiesza korozję elementów metalowych.
Eksperci podkreślają, że jeśli warunki pogodowe nie pozwalają na mycie wodą, kluczowe jest użycie sprężonego powietrza o wysokim ciśnieniu. Dotyczy to również przystawek do kukurydzy. W ich przypadku wystarczą zaledwie dwa lub trzy dni postoju bez konserwacji, aby na łańcuchach i nożach pojawiła się rdza.
Skorodowane elementy posypywarki Dexwal
Konserwacja elementów roboczych: Pługi i talerzówki
Elementy maszyn, które mają bezpośredni kontakt z glebą, jak odkładnie pługa czy talerze bron, wymagają szczególnej opieki. Już po kilku dniach od zakończenia pracy ich powierzchnie zaczynają rdzewieć. Właściwa konserwacja polega na umyciu maszyny i pokryciu powierzchni roboczych specjalnymi środkami konserwującymi lub smarem.
Dzięki temu zabiegowi:
- Stal jest chroniona przed korozją przez całą zimę.
- W nowym sezonie opory pracy są znacznie mniejsze – ziemia swobodnie przesuwa się po gładkiej odkładni zamiast stawiać opór na pordzewiałej powierzchni.
- Maszyna zachowuje dłuższą żywotność elementów eksploatacyjnych.
Kombajn zbożowy: Logistyczne wyzwanie serwisowe
Przygotowanie kombajnu do zimy to proces najbardziej czasochłonny. Maszynę należy dokładnie wydmuchać z kurzu i słomy, ponieważ ich zaleganie sprzyja gromadzeniu wilgoci i korozji. Bardzo ważne jest również otwarcie wszystkich klap rewizyjnych przenośników ziarnowych i kłosowych.
Szczególnym zagrożeniem dla kombajnów są gryzonie. Myszy i szczury potrafią wyrządzić ogromne szkody, wchodząc do wnętrza maszyny m.in. przez filtry kabinowe. Dlatego niezbędne jest:
- Rozsypanie trutek pod maszyną oraz w samej kabinie.
- Wyciągnięcie filtrów powietrza i kabinowych.
- Zdemontowanie podsiewacza i sit (jeśli to możliwe).
- Poluzowanie pasów i łańcuchów zgodnie z instrukcją.
Kombajn dostępny na naszej stronie korbaenk.pl w zakładce ''Nowe używane''
Serce maszyny: Olej i układ chłodzenia
Wbrew obiegowej opinii, olej silnikowy najlepiej wymieniać przed zimą, a nie wiosną. Zużyty olej zawiera toksyczne i chemiczne zanieczyszczenia, które mogą powodować korozję wewnątrz silnika podczas długiego postoju. Świeży olej tworzy warstwę ochronną na elementach wewnętrznych. Zaleca się również okresowe odpalanie silnika w zimie, aby odparować wodę skraplającą się pod wpływem różnic temperatur i ponownie przesmarować mechanizmy.
Kwestia układu chłodzenia jest równie krytyczna. Najbezpieczniej jest stosować płyn chłodniczy, jednak jeśli rolnik używa wody, musi ją spuścić niezwykle dokładnie. Zatykanie się kraników spustowych przez kamień kotłowy to częsta przyczyna rozsadzenia bloku silnika – woda nie wypływa w całości, a mróz robi resztę. W starszych maszynach, takich jak Bizony, zaleca się wręcz wykręcanie całych kraników, by mieć pewność, że układ jest pusty.
Podsumowanie
Czas poświęcony na konserwację maszyn jesienią to inwestycja, która zwraca się z nawiązką w postaci bezawaryjnej pracy i niższych kosztów eksploatacji w przyszłym sezonie.
Zaniedbanie konserwacji maszyn po sezonie jest jak pozostawienie mokrego, zabrudzonego solą płaszcza w ciemnej szafie – gdy wyciągniemy go za rok, może się okazać, że nie nadaje się już do użytku, choć jeszcze niedawno wyglądał na solidny.




















































